Tym razem trochę o wszystkim i o niczym.
Zacznę od tego, że to już ponad miesiąc jak moje życie stanęło na głowie. Dużo mniej śpię i dużo więcej sprzątam, ale maślane oczka są w stanie wynagrodzić mi wszystko.
Blu serio urozmaicił moje życie. Żaden dzień już nie jest taki sam. No i dzięki niemu zdecydowanie więcej się ruszam! Wszystkie okoliczne tereny są nasze! Blu kocha jak na razie wszystkich ludzi i zwierzęta i mam nadzieję, że tak mu już zostanie. Kiedy ostatnio byliśmy na kilka dni w Polsce mieliśmy okazję załapać sie także na kilka wspólnych spacerów z innymi psiarzami oraz na zorganizowane hasanie :)
Kiedy nie spacerujemy to spędzamy aktynie czas w domu, gdyż Blusiowi rzadko brakuje energii
Blu aportuje zabawki lub uczy się komend. Jedną z jego ulubionych jest "miejsce"
Niestety mam tez i nie najlepsze wieści. Podczas naszej wizyty w Polsce zrobiliśmy badania Lucjanowi i wyszło, że mam jakiś problem z nerkami. Dlatego też został chwilowo z moją mamą w Polsce by być pod opieką naszego sprawdzonego weta. Na szczęście po kolejnych szczegółowych badaniach okazało się, że to jakaś infekcja bakteryjna i antybiotyk szybko powinien załatwić sprawę.
Tak jak widać ostatnio nie mam czasu na nudę, ale także niewiele zostaje mi na prowadzenie bloga, więc nie mogę obiecać regularnych wpisów. Jednak zdecydowanie nie zamierzam zrezygnować z pisania całkowicie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz