Wczoraj było o kupowaniu to dzisiaj o przygotowaniu mieszkania na przybycie ciekawskiego stworzenia.
Ponieważ od odbioru szczeniaka dzieli mnie już tylko kilka dni oznacza to, że przyszedł najwyższy czas na przygotowanie mieszkania. Trzeba w nim znaleźć miejsce na legowisko, a w moim przypadku klatkę oraz zabezpieczyć wszystko to, co może być dla młodego psiaka niebezpieczne.
Zaczęłam od miejsca do spania.
Moje mieszkanie ma 2 pokoje z czego jeden łączy się z otwartą kuchnią, do tego mały przedpokój i łazienka. Wiedziałam, że przedpokój i łazienka odpadają w przedbiegach jako potencjalne miejsce na legowisko, tak też przyszło wybrać któryś z pokoi. W obu spędzam podobną ilość czasu. W sypialni nie tylko śpię, ale lubię nieraz podczas korzystania z laptopa ułożyć się na łóżku. Natomiast w salonie też lubię przesiadywać, do tego łączy się on z kuchnią, w której się przecież gotuje. Także oba pomieszczenia byłyby dobre. Klatka (legowisko) jest miejscem do spania, wypoczynku czy wyciszenia, jednak psy to zwierzęta towarzyskie i nawet odpoczywając lubią być blisko właścicieli. Postanowiłam, że wybiorę jednak salon. Z jednej strony dlatego, że kiedy ktoś mnie odwiedza to jednak siedzimy w salonie, ale głównym powodem było to, że w sypialni mam jasną wykładzinę dywanową i chciałabym by mi jeszcze trochę posłużyła. W końcu pies nie będzie w kółko zamknięty w tej klatce, a na początku szczególnie, mogą mu się zdarzyć wpadki poza matą .
Ok. Czyli mamy wybrane pomieszczenie, teraz jeszcze konkretne miejsce. Oczywiście nie przemebluje z tego powodu całego mieszkania, bo nie o to chodzi by wszystko pod psa dopasować a samemu się męczyć później. Trzeba znaleźć kompromis. U mnie akurat tak się fajnie złożyło, że pomiędzy częścią kuchenną a narożnikiem miałam trochę miejsca w którym stał stolik. Stolik został przedstawiony na drugą stronę i powstała idealna wnęka na klatkę. Klatka będzie stała blisko narożnika, więc pies będzie miał wszystko na oku, ale jednocześnie będzie oddzielony od największego zamieszania. Z tego miejsca będzie też świetnie widział kuchnię a także cześć przedpokoju. Myślę, że nawet gdyby przyszło mi go kiedyś tam zamknąć to nie będzie czuł się odizolowany od wszystkich.
Klatka stanęła już w odpowiednim miejscu. Teraz trzeba ją umeblować bo przecież psina nie będzie spała na plastykowej podłodze. Dodatkowo klatkę kupiłam już w rozmiarze pasującym do wymiarów dorosłego psa wybranej przeze mnie rasy, dlatego dla szczeniaka jest ona na razie troszkę za duża. W sumie od nadmiaru miejsca psiemu dziecku nie byłoby mniej wygodnie, jednak nie chcę by podczas zamknięcia rozdzielił sobie klatkę na cześć sypialną i toaletę. Psy kiedy tylko są w stanie choć w minimalnym stopniu panować nad potrzebami fizjologicznych nie załatwiają się w miejscu w którym śpią. Pod tym też względem klatka zamykana na noc będzie super pomocą przy nauce siusiania na matę, czy też na zewnątrz. Pod warunkiem, że odpowiednio zagospodaruję w niej miejsce. Oczywiście nie mówię tu o zamykaniu psiaka na całą noc bez przerwy. Trzeba będzie kilka razy w ciągu nocy wstać i psiaka wyprowadzić, ale jak to się mówi cel uświęca środki. Warto będzie poświęcić kilka nocy, na rzecz szybszej nauki załatwiania potrzeb na zewnątrz
Tak też trzeba było wykombinować czym tu podzielić klatkę i niestety do mojej nie była dołączona kratka specjalnie do tego celu przeznaczona (do niektórych modeli klatek dodają właśnie taką część lub można ją dokupić ). Trzeba było porozglądać się po mieszkaniu i piwnicy, i w ten oto sposób znalazłam coś co idealnie się nadało do zmniejszenia powieszeni użytkowej klatki. Kiedy po przeprowadzce w Niemczech na swoje pierwsze mieszkanie nie miałam jeszcze łóżka, kupiłam sobie taki materac zrobiony z gąbki. Składa się on z 3 części, które po złożeniu tworzą taką jakby dużą pufę. Teraz jest bardzo rzadko używany, więc ubrałam materacyk w starą poszewkę na kołdrę i władowałam do klatki. Żeby się nie przewracał dodatkowo przymocowałam go taką gumową linką z haczykami. Dzięki temu klatka zmniejszyła się o około 1/3.
Na koniec włożyłam do środka legowisko przykryte materiałową nieprzemakalną matą, ale to już zostało zmienione na zwykły kocyk. Choć kotu pierwotna wersja również bardzo odpowiadała :) Z resztą cały czas chętnie spędza czas w klatce.
 |
| Lucek zaaprobował takie mieszkanie. |
Kiedy zabawa z klatką się już skończyła, przyszedł czas na zajęcie się resztą mieszkania. Od wczoraj szukam rzeczy i miejsc, które mogą być niebezpieczne dla psiaka lub tego co mógłby po prostu podczas zabawy zniszczyć. Wszystkie wystające kable pochowałam, lub pozastawiałam tak by nie miał bezpośredniego dostępu do nich. Wszelkie środki czystości, którym zdarzało się stać gdzieś na wierzchu pochowałam do szafek, oraz pozbierałam każdą mini-piłeczkę kota, którą psiak mógłby się udławić.
Ostatnim krokiem jest chodzenie na czworaka po domu. Gdyby mnie ktoś z zewnątrz zobaczył to by pomyślał, że odbiło jej do reszty :P ,ale prawda jest taka, że jest to najlepszy sposób żeby zobaczyć co mogłoby szczeniaka zainteresować. Często stojąc wiele rzeczy z parteru ucieka naszej uwadze i dopiero po spojrzeniu z perspektywy zwierzaka dostrzegamy ile ciekawych przedmiotów, można by ściągnąć, pogryźć czy zjeść.
Niestety prze przybyciem szczeniaka został mi do rozwiązania jeszcze jeden problem, na rozwiązanie którego jeszcze nie mam pomysłu. A dokładnie chodzi o zabezpieczenie kuwety tak by psiak nie miał do niej dostępu, a jednocześnie by nie ograniczać go kotu...
Na szczęście mam jeszcze kilka dni by się z tym uporać ;)