Niedawno wróciłam z pracy i w sumie powinnam iść spać bo jutro skoro świt ruszam na Polskę, ale.... Ale już wiem, że szybko nie zasnę.
W niedzielę odbieram swojego upragnionego malucha. Długo czekałam na ten moment, a jeszcze dłużej marzyłam o tej chwili. Jednak z drugiej strony przyznaje się szczerze, iż jestem przerażona. Im bliżej odbioru szczeniaka tym większe lęki mnie dopadają: czy nie popełnienię jakiegoś błędu, czy dobrze wychowam psiaka, czy na pewno wszystko przygotowałam. ..
Pewnie wielu właścicieli w tym momencie ma ochotę mi powiedzieć, że skoro takie rzeczy chodzą mi po głowie to może nie jestem gotowa na psa? Ja jednak myślę, że jest to troszkę inaczej.
Decyzję o kupnie psa podjęłam całkowicie świadomie. Doskonale zdając sobie sprawę zarówno z przyjemności jak i problemów wynikających z posiadania psa. I myślę, że właśnie dlatego mam takie myśli. Kiedy ktoś kupuje lub przygarnia psa pod wpływem impulsu, nie ma czasu zastanowić się nad trudnościami. On działa tu i teraz patrząc w wierne , błyszczące psie oczy. O problemie myśli dopiero w momencie kiedy on wystąpi. Jednak ja miałam sporo czasu na przemyślenie wszystkiego. Na przeanalizowanie możliwych problemów i wcześniejsze zastanowienie się nad rozwiązaniem. Można by pomyśleć, że skoro tyle o tym wszystkim myślałam, to powinnam być w pełni przygotowana. Ale kupno psa to nie kupno nowej gry, z której mogę zrezygnować jeżeli poziom będzie zbyt trudny, lub użyć jakiegoś kodu... Pies jest żywą istotą, która reaguje na bodźce dochodzące z otoczenia. Wszystko z czym się spotyka (zarówno rzeczy pozytywne jak i negatywne) oddziałują na niego. Dlatego wiem, że może nie raz nie być łatwo i martwię się tym. Nie stresuje mnie to, że psiak nie będzie idealny, ale że to ja mimo zdobytych informacji czy umiejętności popełnię jakiś błąd, który wpłynie na późniejszy charakter psa.
Myślę, że moje obawy można porównać do obaw kobiety czekającej na poród dziecka. Wie niby wszystko, ale i tak się boi czy na pewno wszystko będzie dobrze i czy sobie da radę.
I nie chce tutaj urazić niczyich uczuć porównując psa do dziecka, jednak dla mnie pies jest członkiem rodziny niemniej ważnym od pozostałych. I nikt nie musi się w tym stwierdzeniu ze mną zgadzać, ważne by osoby ze mną obcujące na co dzień były w stanie to uszanować.
Po prostu dobro psiaka jest dla mnie bardzo ważne i chcę by będąc u mnie było mu jak najlepiej.
Myślę, że dobrze opisałam uczucia we mnie szalejące, takie połączenie euforii i strachu. Na szczęście ja należę do ludzi odważnych i trzymam się pewnego kiedyś usłyszanego gdzieś zdania: "Nigdy nie pozwól, by strach przed działaniem wykluczył cię z gry".
To był chyba ostatni wpis przed odbiorem malucha. Następny będziemy pisać już w trójkę
Pozdrawiamy: Pati & Lucek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz