Szczeniak już ze mną od tygodnia!
W poprzednią niedzielę odebrałam skarba. Z miejsca zamieszkania moich rodziców do hodowli było trochę ponad 200km. Większą część drogi przejechaliśmy autostradą, nie zmieniło to jednak faktu, iż bez przygód się nie obyło.
W podróż wybrała się ze mną mama, gdyż to zawsze raźniej, a do ego miał kto niuńka po drodze pilnować.W drodze po szczylka w pewnym monecie mieliśmy małe problemy z autem, na szczęście okazały się niegroźne i chwilkę później ruszyliśmy w dalszą drogę. Następnie podczas krótkiej przerwy zostawiłam portfel na stacji benzynowej (dzięki Bogu był to tylko zapasowy portfel na polskie pieniądze i nie było w nim żadnych dokumentów). W drodze powrotnej podjechałam zapytać o niego, ale ktoś go sobie przywłaszczył... Stary zniszczony portfel, ze starą legitymacją szkolną... Mam nadzieję, że się komuś przydał!
Na całe szczęście reszta drogi przeleciała już bez jakichkolwiek przeszkód i po 3 godzinach byliśmy na miejscu.
Na wejściu powitały nas mama mojego bąbelka wraz z jego ciocią. Obie radosne i zadowolone z odwiedzin. A kiedy już nacieszyłyśmy się dziewczynami czas było poznać maluchy. W miocie były 3 pieski. Najmniejszego (Amadeus'a) właściciele już zdążyli odebrać, więc nie było okazji nam się poznać. Także czekali na nas Atos i Aramis. Ruchliwe, podskakujące i podgryzające maluchy. Mimo, że bracia byli do siebie podobni udało mi się od razy rozpoznać mojego wybrańca. Pomizialiśmy chwilę dzieciaki i poszliśmy porozmawiać między dorosłymi :P
W hodowli popytałam o suszkę, zobaczyłam jej rodowód (o ojca pytać nie musiałam, gdyż zdążyłam poznać go osobiście wcześniej). Dowiedziałam się co nieco o hodowli z której pochodzi, o jej charakterze od szczeniaka itp. Następnie została podpisana umowa w dwóch egzemplarzach, z których jeden otrzymałam. Do tego dostałam książeczkę zdrowia z wpisanymi szczepieniami i odrobaczeniami, paszport (gdyż był mi potrzebny do wyjazdu za granicę z psiakiem) oraz kopię metryki urodzenia. Oryginał został wysłany do ZKwP w celu wyrobienia rodowodu eksportowego. Taki rodowód jest potrzebny kiedy planujemy wystawiać psa i rejestrować w związku poza granicami Polski. Rodowód ten nie był jeszcze gotowy więc zostanie mi dosłany pocztą, co mam zaznaczone w umowie.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę o wszystkim i o niczym aż przyszła chwila pożegnania młodego z mamusią i całą hodowlą.
Psiak w pierwszej chwili był troszkę zaskoczony tym, że go gdzieś biorą samego, bez rodzeństwa,bez mamy, ale nie rozpaczał. Całą drogę powrotną grzecznie przesiedział na kolankach. Po przyjeździe do domu zaraz dostał michę, gdyż przed podróżą ominął go obiadek :) Na koniec pobawił się chwilkę i poszedł spać.
Co do pierwszych chwil w nowym domku to opowiemy o nich w następnym wpisie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz